Posty

Maurice Chevalier

      Ten blog ma być dla mnie takim pamiętnikiem terapeutycznym, bo za bardzo jestem takim ulepionym zlepkiem wspomnień, kompleksow, marzen, zawiedzionych planów,   a z drugiej strony   dumna   i niedostepna,   przekonana o swojej nieomylności osobą. W telewizji  alerte meteo- „viglance canicule”- heatwave, upaly, ostrzegają widzow, do 40 stopni. Zostaniemy w domu, to będzie więcej czasu na tego bloga. Mam często nieprzepartą  ochotę przypominać słowa wierszy albo piosenek, tak sobie myslę, ze może komus tez będzie miło odszukać w pamięci czy bardziej odkurzyc   cos, o czym się dawno zapomnialo, a chętnie się na nowo przeczyta.      Dzisiaj piosenka Maurice`a Chevaliera : Dans la vie faut pas   s`en faire, moi je ne m`en   fais pas Toutes ces petites misères seront passageres, tout ca s`arranger Je n`ai pas un caractere a me faire du tracas, croyez moi sur terre Faut jamais ...

Wizyta w Chateau Chirac

Obraz
Nasi mili gospodarze.                     Do Chateau Chirac zaprosili nas Jacqueline i Christian. To posiadłość rodziny Christiana, to taka le petite bourgeoisie   francaise, prawnicy, lekarze,aptekarze, dawni merowie okolicznych miast, naukowcy, prezesi ważnych instytucji, dawni wytwórcy win.  Ludzie niezwyklej kultury, solidnego wykształcenia i  ujmującego sposobu bycia. Klasa dobrze wychowanego człowieka. Do Lezignan podjechaliśmy samochodem, zostawiliśmy go na parkingu. Wsiedlismy na pociąg TGV do Nimes, ok 1.5 godziny i na dworcu powital nas Christian. Trochę zwiedziliśmy Nimes, ale o tym innym razem.  Droga w kierunku Toulon mknęliśmy sportowym BMW Christiana, w tle zaczęły pojawiać się góry Cevennes. Panowie o czymś rozmawiali, a ja, jak zwykle myślałam sobie o różnych rzeczach. A najbardziej mi szkoda, ze mama nie dożyła tych chwil, żeby być  teraz ...

Na degustacji Clos Centeilles w Siran

Obraz
               Patricie Boyer-Domergue poznałam na początku lutego na kolacji u Jaqueline. Wrocilismy wtedy ze Stanow, swiezo poślubieni, pełni planow. Wydawalo się wszystko super, chociaż ja już wtedy przezywalam pewne znuzenie tymi nadmiernymi przygodami i podróżami. Patricia przyniosła do degustacji kilka małych buteleczek wina, takich w kształcie naszych dawnych butelek po oranżadach. Wtedy jeszcze nie przypuszczaliśmy, ze nasz przyszly dom będzie niedaleko jej winnic.     Domena Centeilles jest polozona  idealnie  w srodku okręgu Minervois La Liviniere u stop Montagne Noir z Pirenejami w niedalekiej glebi, zaraz jak się opuści miasteczko Siran. Od naszego Pepieux to 2 km rowerem, kiedy uzywsz polnych drog miedzy winnicami. Trochę dalej do Chateau, ale droga pięknie prowadzi łagodnymi serpentynami, oddzielonymi od pol kamiennymi murkami. Na obrzeżach pol widzisz takie male domki- kr...

Refleksje nad Kanałem du Midi

Obraz
                 Ale dzisiaj było goraco!  Kim profilaktycznie został  dluzej w lozku w dobrze klimatyzowanej  sypialni. To chłodzenie i jego odgłosy sa glownym powodem do klotni miedzy nami.      Wybralam się o 10. na rower. Najpierw pojechałam do Olonzac wyplacic jakies pieniądze, bo tu tzw distributer, czy cos podobnego, to nie sa w powszechnym uzyciu jak w USA np. Pomyslalm sobie, pojezdze wzdłuż Kanalu, tam jest cien i prosta droga.  Tak do 12 było przyjemnie, a potem zrobilo się nie do zniesienia, za Argens przy sluzie zjadłam lekki  lunch i polozylam się na trawie w cieniu pod dużym drzewem. I tak sobie myslalam o roznych rzeczach. Port de Argens Tutaj , gdy się spotykamy z roznymi ludzmi, to oni w ogole nie rozmawiają o swoich dzieciach, co u nas jest glownym tematem rozmow. U nas to wynika z tego, ze chcemy siebie przedstawic jako dobrych rodz...

My "property" in Languedoc.

Obraz
W czasie wizyty moich córek /IV-V 2010/, w domu, na plaży w Leucate, w Carcassonne.       Czasami siedzimy z Kimem na dwóch różnych poziomach, ja na dole, on na górze. Na dole przynajmniej jest chłodniej Jeszcze do niedawna mieszkałam w dwupokojowym mieszkaniu z dwiema dorosłymi córkami! Studentki wprawdzie i to nie był długi czas tego wspólnego zamieszkania, ale zjeżdżały do domu czasami. Miałam dwa inne mieszkania, ale wynajmowałam,żeby trochę zarobić na ich wynajmowane pokoje poza domem. A wcale nie zaliczałam sie do nieudacznikow życiowych.Wręcz przeciwnie, ale nigdy mi nie starczało na naprawdę wygodne życie. Też mialam inne priorytety, takie inteligenckie rozterki, być czy mieć. W nowych czasach "nie mieć", to stało się powoli marginelizowaniem społecznym. Na szczęście nie zdążyłam tego odczuć. Nigdy wcześniej nie miałam  tak naprawdę małżenskiej sypialni, nawet gdy mieszkałam w dużym rodzinnym M4, mówiąc po polsku, po ichniemu to by było ...

Filozofowanie w Pepieux

Obraz
      Dzisiaj rano, wlasciwie bylo juz poludnie, jak wstalismy, uslyszalam, ze wszyscy byli zaszokowani moim zachowaniem na spotkaniu z naszymi sasiadami Anglikami. Przypomniala mi sie scena z filmu "Pozegnania". jak lokaj hrabiego Pawla powiedzial o zonie jego kuzyna Lidce, bylej fordanserce "hrabina pokazala swoja klase". A co takiego sie stalo? Na deser gospodyni podala bardzo dobre ciasto, takie nasaczone alkoholem. Chcialam jej zrobic przyjemnosc i powiedzialam cos o wylizywaniu talerza, ze niby mamy takie powiedzenie po polsku, jak nam cos smakuje. Slowo "licking" skojarzylam z pewnymi milymi czynnosciami seksualnymi, dodalam tez " sucking" i wydawalo mi sie, ze jestem taka zabawna. Pamietam, ze wysnulam taka swoja teorie, ze gdy mowie w obcym jezyku, to jakbym uczestniczyla w filmie i mowienie pewnych slow bardzo latwo mi przychodzi, bo to nie jest dla mnie realny swiat, tylko takie udawanie . To byla pora deseru i wszyscy byli po wielu...

Moj francusko- algierski chlopak

Obraz
    Chcialam wspomniec, jak zaczela sie moja wieloletnia, trwajaca cale zycie sympatia do Francji. Kiedys tam, juz duzo czasu uplynelo od tego momentu, dostalam sie na studia. Bardzo bylam z siebie dumna, chociaz to byla tylko lokalna, prowincjonalna uczelnia. Ale poprzedniego roku  nie dostalam sie W-wy , pomimo calkiem dobrze zdanego egzaminu, wolalam nie ryzykowac. Tym razem wybralam zwykly kierunek, a nie jakies fantasmagorie jak arabistyka czy japonistyka. Pojechalam  jednak do stolicy to uczcic, bo brat tam studiowal. Szlam sobie kolo Barbakanu, kiedy slysze slynne zdanie na podryw "Do you speak English?". Pytanie zadaje bosko przystojny, wysoki chlopak o zniewalajacym usmiechu. Nie wiem , czy wtedy bylam swiadoma tzw arabskiej urody, chyba nie, w koncu pochodzilam z prowincji i kazdy obcokrajowiec byl dla mnie atrakcja, a wiedzialam., ze w krajach zachodnich jest duzo roznych mieszanek. Chlopak sie przedstawil, Lamara, a to zabrzmialo...

Jutro jade do chateau Chirac do naszych przyjaciol Jacky i Christiana, maja tam rozlegly dom wsrod winnic. Pol juz sami nie uprawiaja, ale miejsce zachowalo urok rodzinnej posiadlosci, obszernego dworu porosnietego winorosla , gospodarstwem czyli winnicami zajmuja sie czlonkowie dalszej rodziny. Po kliku dniach mamy jechac do Lavandou, rowniez do ich rodzinnej posidlosci nad M.Srodziemnym, niedaleko St Tropez. Tam mamy nadzieje poczuc sie, jak dzieci kwiaty, a scenki z dawnych filmow z Brigitte Bardot i Louis de Funes niech beda moim udzialem. I nie mysle tu o plazy nudystow, bo najslynniejsza plaze mam tutaj, w Cap d`Agde, ale raczej o kolorowych samochodach i szalonych rajdach nimi wzdluz wybrzeza, restauracjach nad morzem, spacerach po plazy , morskich kapielach i piciu wina na tarasach z widokiem na morze. Moja przyjaciolka Jacky urodzila sie w biednej francuskiej rodzinie w Algierii, wrocili do Francji po 1962 r., kiedy Algieria odzyskala niepodleglosc, ale bardzo kocha ten kraj i czesto go odwiedza. Jej droga do sukcesu prywatnego i zawodowego byla ambicja i praca. Wszystko bede bacznie obserwowac i zapisywac. Czytam czesto blogi Polakow zza granicy i nadal czekam na kontakt z osobami w zwiazkach z obcokrajowcami, bo my stanowimy troche inna grupe emigrantow, nam jest latwiej, szczegolnie ludziom w wieloletnich zwiazkach. Chcialabym sluzyc pomoca, byc uzyteczna w tej mojej nowej niby-ojczyznie. Chociaz sama tez oczekuje pomocy np w sprawie tzw carte vitale. Mam caly czas nasza karte z NFZ, bo wlasciwie jestem nadal zatrudniona w Polsce. Czytam na portalach, ale to mnie nie dotyczy, a moj maz jest Amerykaninem, z nim to w ogole same problemy, jezeli chodzi o ubezpieczenie oczywiscie. Za wszystko placi , bo tak nauczony. Pozdrawiam i do uslyszenia za jakis czas. ardiola

Places in the sun- Languedoc.

Obraz
Czytam te rozne zakladki i probuje zorientowac sie w tworzeniu tego bloga, tak ,aby uczynic go bardziej atrakcyjnym. Nigdy nie bylam zbytnio dociekliwa, a juz technicznych nowinek unikalam, glownie z powodu nieznajomosci rzeczy. Zawsze liczylam, ze ktos mi pomoze, wytlumaczy. A teraz osiagnelam taki stan, ze wstydze sie prosic o pomoc, ze powinnam wiedziec wszystko. Popracujemy troche, w koncu mam nieograniczony czas tutaj. Ciekawa jestem, kto zajrzy na moj blog, czy znajde kogos w podobnej sytuacji. Czytalam rozne historie Polek we Francji, glownie koncentruja sie wokol pracy , ubezpieczenia, dzieci, mieszkania i sa to raczej mlode kobiety. Ucze sie caly czas francuskiego, bo wiem, ze to jest niezbedne w funkcjonowaniu w tym kraju. Mamy kilkoro przyjaciol Francuzow, oni mowia po angielsku, a moj maz nie mowi po francusku. Gdy sie spotykamy, rozmawiamy taka  mieszanka jezykowa, przynajmniej ja probuje. A moja sytuacja jest tak zupelnie odmienna, nie szukam pracy, mam, gdzie mie...

" I want that house" according to Kim. Dlaczego mieszkam we Francji?

Obraz
               Witam wszystkich, ewentualnie zainteresowanych. Postanowiłam pisać bloga, żeby znaleźć osoby w podobnej do mnie sytuacji, żeby mieć zajęcie, żeby zastanowić się nad sobą i spojrzeć z boku na swoje życie okiem obserwatora spisującego dziennik pewnej Polki, która w wieku już conajmniej średnim zaczęła nowe życie z nowym mężem, starym amerykańskim  hippisem w południowo-zachodniej Francji. Hippis jest zabawny, nie wzięli go na wojnę w Wietnamie, więc nadal wsród zywych, nie pamieta za wiele z lat 60-tych, jak wszyscy z tamtych czasów, bo jakby pamietał, to bym go tam nie było. Oni tak zawsze mówią, podkreslając tym faktem, ze byli pod wpływem srodków odurzających.Najchetniej wspomina swoje przygody jako easy rider, chociaz wiadomo, ze wszyscy sobie dokladaja taka hippisowska martyrologię, a teraz i tak należą do establishmentu, z którym kiedys walczyli. A ja jestem polską nauczycielką-lingwistką, ...