Francuskie i angielskie przyjaźnie
Z francuską przyjaciółką Jacqueline w St Tropez. Byliśmy na kawie u Christine i Johna/ona Belgijka/, bardzo ich lubię, lepiej się rozumiem z niezupełnie anglosaskimi parami, językowo i kulturowo. Siedzieliśmy na ich rozłożystym tarasie, tak na wysokości drugiego piętra, z widokiem na rzekę, pola winnic i góry, też w najbliższym sąsiedztwie rezydencja z boginią na dachu i tak rozmawialiśmy na różne tematy. Najpierw podziwialiśmy dziesiątki kwiatów i roślin w oryginalnych doniczkach, dzbanach, skrzynkach oraz egzotyczne dekoracje tarasu, lampy, ramy, konewki, piękną terakotę, meble, kominek i jego akcesoria, wszystko, co sprawia, że czujesz duszę domowników. Ich zainteresowania, pasje kolekcjonerskie, wieloletnie podróże i dbałość o wyszukaną estetykę. Ogromna ilość egzotyczno-etnicznych bibelotów w przestrzennych pokojach przyprawiała o lekki zawrót głowy, dla mnie Wojciech Has i "Sanatorium pod klepsydrą", sklep Wokulskiego, ale też bizantyjski urok wiktoriańskiej dekad...