Do Laosu w Anduze po gliniane garnki.
Przyznaję z przyjemnością, że miłośniczki mojego bloga o Francji zachęciły mnie do dalszego pisania o przygodach w Langwedocji, a szczególnie te słowa wróciły mnie do "la France mon amour" ". .sprawiasz wrażenia takiej szczęśliwej i spełnionej kobiety, dzielącej się swoim szczęściem z całym światem, to jest tak pięknie wyczuwalne w Twoich postach. Wiem, że życie tu na ziemskim padole nie jest fraszką, to taka stara, katarska, gnostyczna prawda, ale wiem też, że ta wspaniała energia radości i szczęścia, jaką wyemitowałaś światu poprzez swojego bloga powinna wrócić do Ciebie .." Dzięki, pobawię się jak kiedyś. Do Anduze jeździmy z naszą francuską koleżanką Jacky. Niedaleko stamtąd mają piękną posiadłość, o której pisałam w poście http://www.ardiola.blogspot.fr/2011/08/wizyta-w-chateau-chirac.html . OK, I have to say it, Anduze is one of my favourite villages in the Languedoc. I like it because my French friend Jacqualine used to i...