Refleksje życiowe na Sycylii.
Wracajmy do Iwaszkiewicza i jego "Książki o Sycylii". Napiszę najpierw, jak Goethe zagrożona zbliżającym się terminem naszego wyjazdu z tego raju. Postanowiłam jeszcze poszukać wytchnienia w Villa Giulia (villa – ogród). Chciałam przeczytać tam moje dzienne pensum z „Odysei”. „ Przemyśleć moje życie, a przy tym rozważyć, czy w tym temacie kryją się jakieś możliwości dramatyczne?” Snułam moje rozważania i estetyczne kontemplacje. Pachniały róże, pomarańczowe kwiaty, glicynie i fiołki, odurzający aromat. W obliczu takiej obfitości zawsze czuje się jak w raju. Podkształciłam się z botaniki, szukając w Internecie informacji o roślinności śródziemnomorskiej. Mogę o sobie powiedzieć, że posiadam wykształcenie klasyczne, uczyłam się 6 lat łaciny, dosyć pilnie, elementy greki były zawsze przemycane, a ja chłonęłam to wszystko z ciekawością i wiecznym nienasyceniem. W mojej sali polonistycznej wisiał taki, wydawałoby się, oklepany frazes, chyba autorstwa ...

Na murach jednego z najbardziej eleganckich sklepów z winami w Troyes widnieją ślady po szyldach mieszczącej się tam kiedyś wytwórni prunelle - alkoholu ze śliwek. Muszę kiedyś je uwiecznić!
OdpowiedzUsuńTrochę jak podróż w czasie :)
OdpowiedzUsuńNa szczęście wiele z takich "ghost sign" się zachowało...muszę poszperać po Paryżu, ale tak na gorąco to wiem, pamiętam, że są...
OdpowiedzUsuń