Posty

Kurs francuskiego i angielskiego w Olonzac

Obraz
Pogoda dla Pépieux, Francja 16 °C | °F wt. śr. czw. pt. Przewaga chmur Wiatr: płn.-zach. o prędkości 13 km/h Wilgotność: 66% 21° 6° 19° 12° 20° 12° 17° 12° Kurs francuskiego i angielskiego w Olonzac  Kontynuując temat mojego idealnego zycia wspomnę o kursach językowch organizowanych przez organizację Vivre ensemble en Minervois./ Życ razem w Minervois- to jakby nasz powiat/.  Zaczęłam zajęcia w maju tego roku i bawię się niezmiennie od tych paru miesięcy, z przerwami na wyjazdy do Polski. Nauka języka obcego w grupie innych różnych obcokrajowców jest bardzo zabawna i niezmiernie edukacyjna, szczególnie dla mnie, również nauczycielki tego języka. Chodzę na angielski, obserwując pracę nauczycielki i reakcję studentów, głównie Francuzów, ale też Niemców, Holendrów i Hiszpanów, bo chciałabym pracować w tym klubie jako wolontariusz. Potrzebna jest bardzo znajomość niuansów językowych dla poszczególnych nacji. Umiejętność tłumaczenia ...

Vide greniere w Homps .

Obraz
Vide greniere w Homps Vide greniere to instytucja we Francji, takie mam wrażenie po obejrzeniu kilku tych targowisk w mojej okolicy. W tamtą niedzielę w Narbonne, dzisiaj w Homps, w wakacje tez zaliczyłam kilka, kiedyś wcześniej w Beziers,zawsze w pełnym zachwycie nad różnorodnością towarów, pomysłowością sprzedających i charytatywnym aspektem imprezy To też bogactwo kultury materialnej tej części kraju, tak myślę. Dzisiaj w Homps,  wzdłuż Kanału du Midi tuz obok ornamentacyjnych mosteczków  rozsiadły się stragany ze starociami , tragarze oblegali  też  przyległe  placyki oraz wąskie uliczki prowadzące   w głąb miasteczka.   Czego tam nie było?  Uliczne targowiska przepełnione obfitością wszystkiego, o czym sobie zażyczysz, to prawdziwe święto handlu tu, na południu Francji.  Dla mnie to  najpiękniejszy, nostalgiczny spacer przez całe moje życie, którego nie spędziłam z moim obecnym mężem. Teraz wędrówka wzdłuż st...

Round trip szlakiem winnic i miasteczek.

Obraz
Dzisiaj wreszcie przywitałam się z moją okolicą. Odkąd przyjechałam świeci piękne słońce i temperatura doskonała na rower./ na zdjeciu moi znajomi Polski/, ktorzy mnie odwiedzili ostatnio Winnice opustoszały i przybrały różne kolory, niektóre jeszcze zielonkawe z burgundową czerwienią zaznaczającą się lekko, inne całkiem jakby uschnięte, pozbawione liści prawie. Skręciłam w droge prowadzącą do stadniny El Paso. Z daleka widziałam meksykańską bramę, jak z Alamo, a koniki gdzies dalej biegały. Nagle, to nie do wiary, zobaczyłam winogrona na krzaczkach, zatrzymałam rowerek i podeszłam do zielonych , gestych gałązek. Wiedziałam, że gałązki nie urwię, zajadałam winogona ze smakiem jak grzeszny złodziejaszek. Sok lał mi się po palcach. Były bardzo słodkie i soczyste. To musiała być jakaś zimowa odmiana, zrywana później, bo czasami zdarzają się jeszcze na krzaczkach, ale uschnięte. Zawsze, kiedy tak zywałam ich wcześniej rozglądałam sie dookoła podejrzliwie i ze strachem myślac,ż...

Zabawy słowne wg Umberto Eco.

Obraz
 A propos wizyty z mojego rodzinnego miasta. Języki, podróże, miłość- ile kosztowała moja książka wg Umberto Eco. Czytam namiętnie felietony Umberto Eco, są przezabawne i bardzo rozintelektualizowane. Uwielbiam je. Ostatnio  zaintrygował mnie felieton pt Zarys krytyki kwantytatywnej, gdzie autor zastanawia się nad pewnym ważnym aspektem, mianowicie nad endosocjoekonomią tekstu powieściowego. Co to znaczy? Przy każdej powieści można przeprowadzić  kalkulacje kosztów własnych poniesionych przez autora przy przeżywaniu doświadczenia, o którym opowiada. Na przykład” Komu bije dzwon” Hemingwaya kosztowało niewiele; przekradanie się do Hiszpanii w wagonie towarowym, wikt i opierunek na koszt republiki, dziewczyna w śpiworze, odpada więc cena za hotel. Znikome koszty przy” Robinson Cruzoe” Daniela Defoe, ot, bilet na statek, a potem na wyspie wykorzystuje się materiały z odzysku.  Natomiast „Czarodziejska Góra” Tomasza Manna to nie żarty, opłata sanatoryjna, futro ...

Barcelona-Gaudi- dla Danusi.

Obraz
 Trzy dni zostały do mojego wyjazdu do Francji via Barcelona.Niedzielę spędziłam z moimi ulubionymi przyjaciółmi, Danusią i Zbyszkiem, też Małgosią. Dużo rozmawialiśmy o Barcelonie, postanowiłam przypomnieć "estetyczne wstrząsy" związane z Gaudim. Wcześniej pisałam do szuflady, teraz za namową Danusi upubliczniam moje wspomnienia Jeszcze parę lat temu podczas pamiętnych „andrzejek” z hutnikami niewiele wiedziałam o Gaudim. Mój ulubiony student-gawędziarz, p.Tadeusz , który w Barcelonie był parę razy, opowiadał o spacerach po Rambli, Barri, Gotic i Passeig de Gracia. Mówił z zapałem o modernistycznym i średniowiecznym uroku Barcelony. Kiedy studiowałam swoje nauki humanistyczne, czytałam wszystko, co należało do sztuki ogólnie pojętej. Nie mogłam czegoś nie wiedzieć, taką miałam ambicję. Z dziedziny architektury na podstawie książki, którą mam do dzisiaj, jeżeli chodzi o współczesne nazwiska znałam tylko Gaudiego i Corbusiera, ale nie zapamiętałam, że p...