Podróże po Sycylii. Agrigento.
Pomieszkiwałam wtedy w Marsali. Gospodarz, a ówczesny narzeczony pracował w Trapani. Samochodem do Agrygentu to niecałe dwie godziny.
Świątynie starożytnego greckiegoAkragas pierwszy raz zobaczyłam z tarasu, gdzie znajduje się kościół św. Mikołaja zbudowany z resztek starożytnych murów, które burzyli już Kartagińczycy. Wszystko tonie w zachwycającej roślinności, palm, ozdobnych kwitnących krzewów i drzew. Z daleka widzę szereg świątyń stojących na wysokim brzegu. Widnieją takie osamotnione i spokojne na tle morza. Dla mnie to pejzaż z Odysei. Ta baśń mitologiczna tak dalece mnie poruszyła, że nie miałam siły odejść od tego jednego na świecie niesamowitego widoku.
Z zamyślenia wyrwało mnie uprzejme pytanie. Seniora a bisogna do guido? Odwracam się i widzę przystojnego Włocha, który proponuje mi zwiedzanie Agrygentu z nim jako przewodnikiem za jedyne 20 euro. Podjedziemy samochodem, bo świątynie znajdują się około 2 km od tarasu, z którego rozciąga się ten triumfalny widok. Poczułam się jak Helena, którą chcą porwać od prawowitego małżonka i dałam się ponieść tej starożytnej przygodzie z Agrygentem.
Najbardziej
boję się gorąca, a nie przystojnego Włocha. Jest już upał, chociaż godzina
zaledwie 10:00. Chciałoby się skryć w cieniu, ale słońce przecieka przez listowie
i pali z bezlitosną mocą. Włoch jest kuszący i tak pięknie mówi o starożytnym
Akragas. Na ogół intelekt bardziej na mnie działa niż zewnętrzne walory.
Miasto
powstało w VI wieku p.n.e i jego zalety fortyfikacyjne to dwie rzeki
morze i wzgórza. Za czasów tyrana Terona stało się bogate i potężne. Z tego
względu było powodem do walki między Rzymianami a Kartagińczykami i tak potem
przez późniejsze stulecia dokonywał się upadek Akragas. Pozostała po nim
Dolina Świątyń, unikalna ze względu na położenie, bujną przyrodę i ruiny zaklęte
w czasie.
Najlepiej zachowana jest świątynia Zgody, to najwspanialszy przykład doryckiej architektury i jedna z największych atrakcji archeologicznych Sycylii. Pstrykają zdjęcia i wirtualnie krążą po całym świecie.
Do świątyni Junony i sanktuarium Demeter już nie mam siły się wspinać, bo trzeba podejść pod górę około pół kilometra. Odpocznę w cieniu drzew migdałowych oliwkowych i figowych, to jak mała oaza wśród tego bezlitosnego słońca.
Wszystkie
świątynie zbudowane są z miejscowego wapienia, które stojąc setki lat zwietrzał i pożółkł, i nabrał koloru ciemnego, jak ziemia, która go otacza. Dla mnie kolor ciepłego miodu. Wokół trawy zarośla, nadal zielone pomimo tego skwaru. W górze błękitne niebo, a w oddali
pomarszczone morze. Myślę sobie jak te piękne świątynie rywalizują o względy
turystów niczym próżne damy.
Całe Włochy
kryją w sobie nieprzebrane skarby starożytnych Greków i Rzymian i przebywanie w
takim wyszukanym nierealnym świecie wymaga ogromnego wysiłku.
Mój cicerone prowadzi mnie do świątyni Herkulesa, gdzie stoją dumnie ogromne kolumny, a obok świątynia Eskulapa. W ilu miejscach nad Morzem Śródziemnym gościłam w świątyni Eskulapa. Zawsze martwiłam sie wtedy o zdrowie, które marnowałam nie bacząc na wiek.
Potem przechodzimy do na pół rozwalonych świątyń, z których olbrzymia świątynia Zeusa wzbudza niemy podziw, chociaż po niej zostały tylko rozrzucone kamienie. A wśród nich olbrzymi Telemon mozolnie zrekonstruowany z rozsypanych kawałków, leży na ziemi niczym posąg ukrzyżowanego. Na zdjęciu z portalu powstał:) Tu widać jego wielkość.
Mój ciceronę chwali to miasto jako najpiękniejszą siedzibę śmiertelnych. Opiewali ją starożytni Grecy w swoich pieśniach. Cztery kolumny zostały tylko ze słynnego chramu Kastora i Polluksa przełożone belkowaniem. Znamy je doskonale z kory, srebra, gliny, bo widnieje we wszystkich sklepach z pamiątkami.
Przy tym
upale i obfitości historii dookoła już nie zastanawiamy się nad pięknością tych
zwalisk. Mój przystojny Włoch subtelną wnikliwością chciałby przeniknąć do
moich myśli, chciałby zaprosić mnie na koktajl. Ale ja jestem już zmęczona, chcę
wrócić jak najszybciej do mojego chłodnego azylu w hotelu.
I z tego
czarodziejskiego pobytu w Agrygencie pamiętam upał, przystojnego Włocha i
oszałamiający pejzaż potężnych świątyń.
PS Zdjęcia ze zdjęć. Nie mogłam znaleźć płyty.
Jakie starożytne miasta zrobiły na was wrażenie? Kiedy ich oglądaliście? Mam na myśli swój wiek i porę roku.






Ja pamiętam jak w 2009 roku byłam zarobić sobie na adwokata we Włoszech na zbiorze pomidorów. Tam zaczepiali mnie Włoscy mężczyźni i również oferowali,że pooprowadzają po urokach tej Włoskiej Krainy. Ogólnie ja mój pobyt we Włoszech traktuję jak koszmar a za plecami mając proces nie było mi w głowie zwiedzanie. Bo taka jest prawda.
OdpowiedzUsuńWiele razy pracowałam za granicą, gdy Polska należała już do demokratycznego świata. Ale nigdy nie miałam dosyć siły, żeby coś zarobić. W wolnym czasie chciałam coś zwiedzić, odpocząć i tak wydawałam co zarobiłam. 😀
OdpowiedzUsuńMiłego świątecznego wypoczynku 🎄🎅🌲
Dzięki i wzajemnie też odpoczywaj w gronie rodziny czy znajomych. Ja akurat przed TV i czekam na świąteczny odcinek Googlebox czy na Znachora czy co się tam trafi :-) Nie obchodzę ogólnie świąt a rodziny nie mam więc będąc w domu mogę sobie pozwolić na fajne seanse w TV :-) I to godzinami dopóki się spać nie pójdzie.
UsuńNie ograniczasz się do suchego zwiedzania czy podawania faktów, tylko pokazujesz, jak krajobraz, światło, roślinność i historia wpływają na odbiór miejsca. To sprawia, że nawet ktoś, kto nigdy nie był w Agrygencie, może poczuć tę przestrzeń i napięcie między pięknem a trudami zwiedzania w słońcu. Dodatkowo Twoje refleksje o wiecznym połączeniu historii i codzienności – chwilowym zmęczeniu, chęci odpoczynku – nadają całości bardzo ludzkiego wymiaru.
OdpowiedzUsuńDla mnie, poza Agrygentem, podobne wrażenie zrobiły Ateny, z Akropolem w środku miasta – też połączenie monumentalności i codziennego życia, które potrafi przytłoczyć, a równocześnie zachwycić.
Mój mąż RIP mówił, że Akropol to kupa kamieni 🤣 pracował pół roku w Atenach przed olimpiadą w Grecji i tak narzekał na turystów.
OdpowiedzUsuń